...o przedmiotach, obrazach, sztuce i socjologii
O autorze
Kategorie: Wszystkie | LINKI | idee | info | naoczne | teksty | tekstybeta
RSS
wtorek, 30 października 2007
RZECZ21
08:47, krajewskimarek , naoczne
Link Dodaj komentarz »
sobota, 27 października 2007
Próbując zjeść marchewkę

Nowy spot reklamowy I’m going Puma przedstawia dwoje młodych ludzi, którzy w poindustrialnej przestrzeni ścigają się ze sobą w pogoni za flakonami wód toaletowych, które sami rzucają oni przed siebie. Złapawszy je po dynamicznym biegu, powtarzają czynność, która jak sugeruje narracja klipu nie ma swojego zakończenia. Reklama jakich wiele (bieg, dynamiczna muzyka, wykorzystanie estetyki parkouru, wielkomiejski klimat, wysportowani i atrakcyjni chłopak i dziewczyna), ale też wyjątkowa jako metafora współczesnej kultury konsumpcyjnej. Dwójka młodych osób i ich pogoń za butelkami Puma I’m going nieodparcie kojarzy się z osiołkiem, który próbuje zjeść wiszącą mu przed oczami marchewkę, umieszczoną tam przez poganiacza, który w ten sposób zmusza do marszu uparte i niechętne do współpracy zwierzę. W tym klipie jednak nie ma poganiacza, bo jest nim sam konsument, dla którego nie jest dziś istotne posiadanie przedmiotów, ale raczej posiadanie pragnień. Paradoks polega jednak na tym, że pragnienie powoduje ruch pozorny-w kierunku przedmiotu, który go nie zaspokaja, ale wywołuje nowe pragnienia.

(Dygresja 1. Towarzyszący polskiej kampanii nowego zapachu Pumy, projekt badawczy, zatytułowany Dokąd zmierzam, wydaje się być równie autoironiczny, jak powyższy klip, zaś pytanie tworzące jego tytuł nieprzypadkowo pozbawione jest znaku zapytania. Nie chodzi w nim bowiem o wskazanie kierunku, ale o zawieszenie kolejnej marchewki, której zdobycie jest tymczasowym celem z założenia nieistotnym, ale powodującym ruch, zmianę, poczucie, że dzieje się coś nowego, że żyjemy...

Dygresja 2- W projekcie Dokąd zmierzam rozbawiła mnie zachęta do pokoleniowej dyskusji motywowana nagrodami rzeczowymi oraz badanie konsumenckie zdefiniowane po raz pierwszy chyba aż tak literalnie w swoich celach: "Chcemy wiedzieć więcej o Was. Chcemy wiedzieć, dokąd zmierza młode pokolenie" )

23:05, krajewskimarek , idee
Link Komentarze (2) »
piątek, 26 października 2007
RZECZ20
21:01, krajewskimarek , naoczne
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 października 2007
Bezdomni

W środowej Gazecie Wyborczej ukazał się artykuł Anny Cymer zatytułowany Arka XXI wieku , w którym jest mowa o nowych projektach domów takich, jak Loft Cube, M-Ch ( czyli Micro Compact Home), czy też Single Hauz. Tym, co je ze sobą łączy jest: przeznaczenie- są to domy dla singli; nietypowy związek z miastem (mobilność, możliwość ich doczepiania do istniejących budynków lub umiejscowienie we wnętrzach nośników reklamowych) oraz specyficzna estetyka (bardzo modernistyczny minimalizm i prostota). Projekty te nie są tylko architektonicznymi utopiami- część z nich można już kupić- ale dystopijny jest sposób myślenia leżący u ich podstaw. To, co oferują one potencjalnym mieszkańcom przypomina bowiem telewizyjne reklamy samochodów, w których promowane pojazdy mkną po pustych i malowniczo położonych drogach. Brak ludzi, samotność z wyboru i obcowanie ze światem z perspektywy luksusowej kapsuły, która pozwala go doświadczać, ale też od niego bezpiecznie odgradza- to współczesny ideał życia młodego, metropolitarnego przedstawiciela klasy średniej. Ideał trudny do zrealizowania w zatłoczonym i pełnym intensywnych kontaktów świecie, dostępny więc tylko dla tych, którzy odnieśli zawodowy i finansowy sukces. Tym, co wyróżnia dziś zwycięzców jest więc życie w świecie, w którym inni pojawiają się tylko na wyraźne życzenie tych, którzy wygrali. Pozostali mogą odseparować się czasowo zamieszkując na przykład w DasParkHotel. Współczesnym ideałem życia stało się więc nieprzeszkadzanie sobie nawzajem, redukcja bezpośrednich kontaktów do minimum i pustelniczy hedonizm, którym towarzyszy intensywność pośrednich interakcji, w których uczestniczą nasze awatary. Jesteśmy więc dziś wszędzie, ale ucieleśniamy się tylko niekiedy. Jesteśmy nieobecni nie tylko dla innych, ale też nie ma nas w naszych ciałach.

23:26, krajewskimarek , idee
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 21 października 2007
Dobrzy i źli?

hislop

 

Dominic Hislop hakuje kulturę promocyjną w sposób bardzo systematyczny i dokładny, ale niepozbawiony poczucia humoru. Jego akcja Disstance Correction polegała na korygowaniu reklamowych drogowskazów udzielających wskazówek jak dojść do barów, sklepów, bankomatów, poprzez podawanie prawdziwych odległości pomiędzy tymi znakami, a miejscami przez nie wskazywanymi. Hisop sprawdzał dystans dzielący reklamę i to, co ona promowała za pomocą policyjnego drogomierza, a następnie wyklejał na drogowskazach rzeczywista odległość w miejsce tej, która została tam umieszczona przez promujących swe usługi. Dla przykładu na drogowskazie prowadzącym do jednego z budapesztańskich barów McDonalds, widniała odległość 80 metrów, podczas, gdy prawdziwy dystans odmierzony przez artystę wynosił 142.03 metra i to on za sprawą Hislopa pojawił się na tablicy.

Artysta nie tylko jednak przyłapywał reprezentujących kulturę promocyjną na drobnych kłamstwach i wykorzystywał konsumenckie prawo do otrzymywania od producentów prawdziwych informacji o towarach lub usługach, ale również poprzez ujawnianie tego rodzaju praktyk demonstrował istotę tej kultury. Stanowią ją bowiem drobne kłamstwa, niedomówienia, nie-mówienie-całej-prawdy, które same w sobie są niegroźne, ale których powtarzanie i wszechobecność sprawia, iż stają się one kłamstwami wielkimi i zaczynają określać relacje pomiędzy producentami i konsumentami. Małe opakowania udające wielkie, powtarzanie, że używanie szamponu przeciwłupieżowego pozwala zdobyć przyjaciół, a kupienie chipsów ich zatrzymać, sugerowanie, że coś otrzymuje się za darmo oraz, że gwiazdy popkultury zajadają się tym samym dżemem, który stoi na Twoim stole to drobne kłamstewka, ale jednocześnie na tyle nadobecne, że niczego poza nimi nie ma.

Demaskowanie tego rodzaju praktyk nie powinno prowadzić do wniosku, iż świat tworzą złe korporacje i wprowadzani w błąd nabywcy ich usług i towarów. Wręcz przeciwnie, aby zrozumieć kulturę promocyjną można i trzeba zapytać jaka jest pozycja konsumenta w procesie czynienia małych półprawd wielką nieprawdą. Trudno uwierzyć, iż są oni na tyle naiwni, by dać się nabierać na tak proste zabiegi manipulacyjne. Być może więc nie tyle chcą być oszukiwani, co akceptują wprowadzanie w błąd, bo nagrodą za to przyzwolenie jest przyjemność i poczucie, że konsumując trzyma się rękę na pulsie rozdygotanego świata pełnego zmian, różnic i sprzeczności.

 

 

20:34, krajewskimarek , idee
Link Komentarze (1) »
RZECZ 19
18:57, krajewskimarek , naoczne
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 14 października 2007
Perły z lamusa
Na stronach Stewarta Home 'a, oprócz założycielskich manifestów plagiaryzmu i neoizmu, można znaleźć oryginalną wersję jego książki, wydanej w 1993 roku po polsku, pod tytułem Gwałt na kulturze. Utopia, awangarda, konkultura. Od letryzmu do Class War. Książka mało znana i ulokowana wąsko w kulturze anarchistycznej, ale warta przeczytania, choćby z powodu współczesnego zainteresowania aktywną publicznością, culture jamem, street artem, przestrzenią publiczną i strategiami jej odzyskiwania. Warto do niej sięgnąć również dlatego, że dotyczy ona przede wszystkim europejskiej, a nie amerykańskiej kontrkultury, a to spojrzenie nie tak częste. Amerykanizacja nie dotyczy więc tylko mainstreamowej kultury, ale też alternatywnych nisz.
21:49, krajewskimarek , LINKI
Link Dodaj komentarz »
ST THOMAS
Dopiero dziś dowiedziałem się, że 11 września tego roku zmarł w Oslo jeden z moich ulubionych artystów Thomas Hansen, Norweg grający dziwne country-folkowe kowbojskie ballady. Na myspace można posłuchać jego koncertu i wygłaszanych podczas niego kapitalnych monologów. Kowboje ze Skandynawi , podobnie jak cały nurt „indie folku” i mody na balladowe, rzewne granie to pewnie dobre przykłady delokalizacji i hybrydyzacji kulturowej w której równie ważne, co dźwięki jest styl i sposób bycia (starannie wystudiowana niedbałość, nieuczesanie i zapuszczenie brody), ale jakoś trudno mi wpisać Saint Thomasa w te trendy, bo jest (był) on osobny.

 

19:05, krajewskimarek , info
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 października 2007
RZECZ18
23:29, krajewskimarek , naoczne
Link Komentarze (4) »
Kim jest Karin Sander?

 

Przywołana w poprzednim poście akcja Jochena Gerza wchodzi w silne interakcje z wcześniejszym o kilka lat projektem Karin Sander zatytułowanym Karin Sander. Artystka w 2002 wysłała list do kobiet mieszkających w Austrii, Szwajcarii oraz Niemczech i noszących to samo, co ona imię i nazwisko, z prośbą, by każda z nich przekazała swoją  fotografię i umożliwiła jej publiczną prezentację. W rezultacie tego zaproszenia Karin Sander otrzymała 60 autoportretów, które zostały następnie wyeksponowane w identycznych formatach i oprawach, obok siebie na ścianach galerii.

Sześćdziesiąt kobiet, których wizerunki można było oglądać podczas wystawy, nazywających się Karin Sander, nie jest w żaden sposób do siebie podobnych, ale przeciwnie to sześćdziesiąt całkowicie odrębnych jednostek, biografii, historii życiowych i sposobów układania sobie życia, niepowtarzalnych więzi i relacji z innymi. Artystce w przekonujący sposób udało się więc pokazać, jak bardzo różne jest to, co zdaje się być identyczne i jak mocno społeczne aspekty naszej tożsamości (tu imię i nazwisko) wprowadzają nas w błąd, ukrywając lub zaprzeczając temu, co unikalne i prawdziwie jednostkowe.

23:28, krajewskimarek , idee
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2