...o przedmiotach, obrazach, sztuce i socjologii
O autorze
Kategorie: Wszystkie | LINKI | idee | info | naoczne | teksty | tekstybeta
RSS
piątek, 31 sierpnia 2007
Recycling

 

Justin Gignac, młody nowojorski artysta i twórca reklam sprzedaje jako dzieła sztuki znalezione na ulicach swojego miasta śmieci. Pogniecione puszki po napojach, bilety, fragmenty opakowań, niedopałki, fragmenty gazet i fotografii,  zamykane są w  niewielkich przezroczystych kubikach z napisem Garbage of New York City, numerowane, sygnowane oraz zawierają informację o tym, kiedy ich zawartość została podniesiona z ulicy. Dotąd sprzedano około tysiąca tych obiektów,  po 50 dolarów za sztukę, zaś ich rozproszenie po całym świecie świadczy o tym, że są one traktowane nie tylko jako obiekty artystyczne, ale też turystyczne pamiątki.

 

Projekt ten będzie pewnie jeszcze jednym dowodem, dla tych, którzy twierdzą, że można sprzedać dziś wszystko,  o ile to dobrze opakujemy oraz, że współczesna sztuka to śmieć. Ta  pierwsza interpretacja wydaje mi się jednak zbyt oczywista, a ta druga zbyt nieżyczliwa.  Praca Gignaca (nieco podobna, jako wielkomiejski souvenir do Air de Paris Duchampa), zdaje się być raczej dobrą metaforą współczesnej kultury, której istotą jest nieustanny recycling idei, obrazów, słów, próby składania tego, co już raz użyte w nowe całości, przywracanie społecznej uwadze tego, co kiedyś usunięte i potraktowane jak bezużyteczny odpad. Ten stan traktowany często jako chaos i nieład, rażący zwolenników jasno wytyczonych granic i solidnych fundamentów, jest najlepszym dowodem nie tylko żywotności współczesnej kultury, ale też zwiększających się wymagań wobec jej użytkowników. Dziś musza oni bowiem samodzielnie zadecydować, co  jest śmieciem, a co posiada wartość. Najbardziej fascynujące jest zaś to, że udzielają oni skrajnie różnych odpowiedzi na to pytanie.

 

20:59, krajewskimarek , idee
Link Komentarze (2) »
czwartek, 30 sierpnia 2007
RZECZ12
22:35, krajewskimarek , naoczne
Link Komentarze (1) »
środa, 29 sierpnia 2007
Lustro
Kiedy patrzymy na serię fotografii Niny Berman zatytułowaną Purple Hearts (A), przedstawiającą okaleczonych podczas wojny w Iraku amerykańskich żołnierzy, którzy powrócili do domu, to przypominają się zdjęcia zamieszczone w książce Ernsta Friedricha zatytułowanej War Against War opublikowanej w 1924. Te dwie prace, wykonane w odstępie prawie stu lat, na pierwszy rzut oka są bardzo podobne- przedstawiając skutki wojny wyryte na zawsze w ciałach żołnierzy, są trudnym do dyskutowania jej oskarżeniem. Ich siła oddziaływania zdaje się jednak wypływać z zupełnie innych źródeł. O ile zdjęcia zamieszczone w książce Friedricha czerpały ją z wykroczenia poza ówczesne wizualne konwencje przedstawiania wojny, to fotografie Berman zawdzięczają ją wykorzystaniu, dla przedstawienia bezsensu przemocy, kodów wizualnych stosowanych w zestetyzowanych piktorialach publikowanych w wysokonakładowych magazynach o modzie, stylach życia i urządzaniu domu. Amerykańska fotoreporterka, znana przede wszystkim za sprawą serii zdjęć zatytułowanej Marine Wedding, nie tylko więc prezentuje skutki wojny, ale też jej zmedializowanie, przekształcenie okrucieństwa w źródło atrakcyjnych obrazów, których podstawową funkcją jest generowanie uwagi telewidza, czytelnika, produkowanie masowej publiczności. Fotografie Berman nie szokują dlatego, że przedstawiają potwornie okaleczonych żołnierzy, ale raczej dlatego, że zmuszają nas samych do dostrzeżenia, kim się staliśmy- żądnymi nowych, niezwykłych obrazów widzami. Kiedy patrzymy na jej zdjęcia nie odczuwamy współczucia wobec ich bohaterów, ale raczej zawstydzenie.
23:15, krajewskimarek , idee
Link Komentarze (2) »
RZECZ11
19:10, krajewskimarek , naoczne
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 sierpnia 2007
Śmieciofile/śmieciofoby

Parafrazując Mary Douglas można stwierdzić , iż śmieć to rzecz nie na swoim miejscu . Nic nie jest więc śmieciem z ze swojej istoty, ale staje się nim w efekcie działania wobec materialnego świata, którego celem jest oddzielenie tego co potrzebne, od tego, co potrzebne nie jest lub być przestało. Oznacza to również, iż śmieci nie powstają w efekcie zużywania się wartości użytkowych, estetycznych, czy też znakowych przedmiotu, ale dlatego, że przestał on pasować do świata konstruowanego tu i teraz przez jednostkę. Nie istnieją więc przedmioty, które byłyby śmieciami dla wszystkich, w każdym miejscu i czasie. Czasami nawet najbardziej zniszczony obiekt jest drogocennym skarbem, a dopiero co nabyty towar traktowany jest jak bezwartościowy odpad. Śmieci są więc zawsze relacjonalne i relatywne – są zawsze śmieciami dla kogoś, ale też nigdy nie są śmieciami dla wszystkich[1].

Sztuką jest jednak dostrzeżenie rzeczy wartościowej w tym, co przez większość traktowane jest jako odpad. Dlatego też (jako nie tylko innowacyjne ale i kulturowo transgresyjne), na uwagę zasługują domy budowane z butelek (1, 2, 3), z puszek po piwie ( 1, 2, 3), albo starych opon samochodowych (1), nowe pomysły na wykorzystanie butelek PET (1, 2, 3), czy też szeroki ruch recycling art. (1, 2) .

Projekty te, choć odmienne od tego, co proponuje nam utowarowiona kultura preferująca to, co nowe, opierają się na metodzie, która jest obecna z każdej z kultur, ale której nie dostrzegamy, bo jest praktykowana przez jednostki pozbawione jakichkolwiek zasobów poza swoją własną pomysłowością. Wykluczeni, pozbawieni innych środków działania, zawsze dostrzegali w śmieciach rzeczy wartościowe i innowacyjnie je wykorzystywali. Podobnie jak oni, dzisiaj my (ale z powodu nadmiaru tego, co wyprodukowaliśmy), zostaliśmy zmuszeni, by dostrzegać odpady, by zobaczyć w nich coś innego, niż tylko rzecz nie na miejscu. Nowe pomysły na wykorzystywanie śmieci są więc nie tylko wynikiem estetycznej fascynacji, czy mody na rzeczy unikalne, ale też strachu.



[1] Więcej na ten temat: Krajewski Marek, Śmieci w sztuce. Sztuka jako śmieć, w: Zeszyty Artystyczne, Nr 13(2004)

09:54, krajewskimarek , idee
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 27 sierpnia 2007
RZECZ10
14:19, krajewskimarek , naoczne
Link Komentarze (1) »
niedziela, 26 sierpnia 2007
Prawda przedmiotów

 

Ostatnie dwa lata na scenie politycznej to nie tylko nowe idee, reguły walki o władzę i standardy moralne, ale też bezprecedensowa rola i pozycja dóbr materialnych. Nie chodzi jednak o tradycyjne atrybuty władzy, ale o przedmioty prozaiczne i codzienne takie, jak na przykład: znoszone buty Jarosława Kaczyńskiego, poprawiany krawat Lecha Kaczyńskiego, reklamówka w dłoni Marii Kaczyńskiej, dyktafon i niszczarka Zbigniewa Ziobry, wanna Zbigniewa Wassermana, szalik Rafala Wiecheckiego, szafa Jana Lesiaka, torebka Jolanty Szczypińskiej i inne. Ich obecność w przestrzeni publicznej debaty jest oczywiście interpretacyjną gratką dla antropologa lub socjologa przedmiotów, ale z drugiej strony martwi. Pojawienie się rzeczy w publicznej debacie oznacza bowiem, że ktoś chce koniecznie dowieść, iż ma rację, nie zaś, że mówi prawdę.  Retoryczna siła przedmiotów płynie z ich obiektywności, ale ta ostatnia jest zwodnicza, bo podobnie jak słowa, materialne obiekty, znaczą tylko w szerszym kontekście, którego są częścią i który nadaje im sens. Gdy go usuniemy możemy przy ich pomocy dowieść dowolnej rzeczy. Tam, gdzie pojawia się język materialnego konkretu (i to niezależnie od tego, czy używa go polityk, czy dziennikarz), tam możemy być pewni, że nie chodzi o obiektywność, ale o próbę namówienia nas na czyjąś prawdę.

23:44, krajewskimarek , idee
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 sierpnia 2007
RZECZ9
zdjęcie podwórka
19:26, krajewskimarek , naoczne
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 sierpnia 2007
Rytuały oczyszczające- prawda fotografii
Dziennik

poinformował wczoraj o zdemaskowaniu przez "L'Express" fotomanipulacji na wakacyjnych zdjęciach Nicolasa Sarkozy'ego dokonanej przez edytorów "Paris Match". Polegały one na usunięciu ze zdjęcia prezydenta Francji fałdy tłuszczu z jego brzucha. Tego rodzaju skandale wybuchają co jakiś czas (ale dosyć systematycznie), zaś ich podstawową funkcją jest przekonywanie telewidzów i czytelników, iż medialne obrazy są prawdziwe i zdolne do pokazywania tego, jaki jest świat. Napiętnowanie odstępstw od tej normy nie służy więc eliminowaniu nieuczciwych dziennikarzy z pola medialnego, ale ma charakter rytualny. Jest przypomnieniem, iż prasa, radio i telewizja są obiektywne i nie zniekształcają obrazu rzeczywistości, zaś pracujące w nich osoby służą prawdzie. Powtarzanie co jakiś czas podobnego oskarżenia i demonstrowanie przykładów manipulowania reporterskimi zdjęciami jest więc jednym z najistotniejszych narzędzi uwiarygodniania ramy w której pojawiają się tego rodzaju obrazy. Wierzymy w ich prawdziwość nie dlatego, że mamy ku temu jakiekolwiek podstawy, ale dlatego, że media przypominają nam systematycznie, iż są bezstronne, obiektywne i służą społeczeństwu.

 

Krótka historia fotomanipulacji: LINK

16:57, krajewskimarek , idee
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 23 sierpnia 2007
KULTURA DYSTRAKCJI
... czyli o deficytach uwagi i strategiach jej kumulowania.

http://krajewskimarek.blox.pl/resource/Ekonomia_uwagi.doc
23:01, krajewskimarek , teksty
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3