...o przedmiotach, obrazach, sztuce i socjologii
O autorze
Kategorie: Wszystkie | LINKI | idee | info | naoczne | teksty | tekstybeta
RSS
sobota, 09 lutego 2008
Apologia prowizorki

Łukasz Skąpski, Maszyny

 

Przedmioty stawiają nam opór. Niekoniecznie dlatego, że są materialne i nieme, ale raczej dlatego, że są obiektywizacjami wiedzy, interakcji, wartości i sposobów myślenia, które narzucają się nam jako konieczności. Jako narzędzia pozwalają nam one realizować założone cele, ale jednocześnie są jednym z najważniejszych środków ograniczających naszą wyobraźnię oraz ustanawiają twarde, nienegocjowalne ramy naszych działań. Projektowanie rzeczy jest więc zawsze projektowaniem porządku społecznego, ponieważ przedmioty nie tylko programują sposoby używania naszego ciała, ale też definiują kim jesteśmy, wyznaczają nam zadania do wykonania, podpowiadają, co jest możliwe, co zaś nie. Dla przykładu zastawa stołowa nie tylko przypomina o centralności jedzenia w naszej kulturze i o złożoności zasad, którymi jedzenie jest w niej regulowane, ale też sprawia, iż z trudem i tylko w ekstremalnych sytuacjach mogę sobie wyobrazić spożywanie posiłków w odmienny sposób, niż ten narzucony przez talerze, szklanki, kieliszki, półmiski, wazy i sosjerki. Z trudem również przychodzi mi sobie wyobrazić cukiernicę jako doniczkę, czy szklankę jako wazon i to pomimo tego, że ich kształty nie przeszkadzałyby w pełnieniu tych nowych funkcji.

Nieprzypadkowo więc prawdziwą sztuką jest dostrzeżenie w przedmiocie czegoś innego, niż to, co on obiektywizuje. Oznacza to bowiem wyobrażenie sobie nowej formy ładu i porządku kulturowego, wymaga wymyślenia nowych zastosowań naszego ciała i nowych celów do których zmierzamy. Gest Duchampa wystawiającego w 1917 roku pisuar jako rzeźbę nie był więc tylko formą sproblematyzowania tego czym jest sztuka ( i początkiem jej przechodzenia z fazy siatkówkowej, wizualnej do fazy konceptualnej, ideowej), ale też próbą przeprojektowania porządku i wyrwania się z reżimu narzucanego przez dobra materialne.

Dlatego tak fascynujące są drobne codzienne gesty, które przeprojektowują przedmioty, nawet wówczas, gdy działanie to jest amatorską prowizorką, albo gdy jest ono skutkiem konieczności radzenia sobie w sytuacji braku środków finansowych. Te drobne gesty mają w sobie ogromny potencjał emancypacyjny i pomimo tego, że nie zostały one pomyślane jako polityczne, to są nimi, bo wymagają one zawsze wyjścia poza porządek i dostrzeżeniu w nim zbioru możliwości, a nie konieczności. Upowszechnienie takich praktyk jest oczywiście niebezpieczne dla systemu, ponieważ oznacza powrót do tradycyjnej mentalności zgodnie z którą wszystko, co istnieje, istnieje po coś. Niczego więc nie należy wyrzucać, bo zawsze się może kiedyś przydać. Wystarczy tylko trochę wyobraźni i trudnej do opanowania zdolności kontroli nad przedmiotami, polegającej na nadaniu im dowolnej funkcji i przeznaczenia.

Prowizorka jest sztuką improwizacji, ta ostatnia jest zaś przywilejem tych, którzy perfekcyjnie kontrolują jej środki. Trudno o nią tam, gdzie rynek jest w stanie zaspokoić każdą, najbardziej nieprawdopodobną potrzebę. Warto więc pamiętać o paradoksie zróżnicowanej, zorientowanej na wyjątkowość i unikalność klienta, niszowej konsumpcji- możliwość realizacji każdego pragnienia przez przedmioty oferowane na rynku to nie tyle znak poszerzenia naszej wolności i uelastycznienia systemu, co raczej wyraz jego rosnącej zdolności do programowania naszych działań przez dobra materialne.

23:22, krajewskimarek , idee
Link Komentarze (3) »