...o przedmiotach, obrazach, sztuce i socjologii
Blog > Komentarze do wpisu
Niketura

Kultura korporacyjna, a więc produkowane przez międzynarodowe firmy dobra materialne, obrazy, filozofie, systemy wartości i preferowane przez nie zachowania, zdają się tworzyć dziś rodzaj nowej natury, bez której, jak dawniej bez przyrody i narzucanych przez nią zasad, nie sposób sobie wyobrazić rzeczywistości. Tym bardziej, iż najbardziej realne jest dziś właśnie to, co kulturę tę tworzy. Realność ta przysłania wszystko inne nie tylko dlatego, że to, co ją konstytuuje jest wszechobecne, ale przede wszystkim dlatego, że korporacyjne wytwory materializują to, co wydawało się dotąd tylko ideą, marzeniem, abstrakcyjną wartością. Żyjemy w świecie, w którym każda myśl i pragnienie posiada swoją reprezentację w postaci produktu lub usługi, nieprzypadkowo więc, co najmniej od czasów Andy Warhola, artyści próbują tę nową naturę nie tylko portretować, ale poddają ją również głębokiej analizie. Tym, co mnie ostatnio zaskoczyło jest wielość prac poświęconych produktom firmy Nike. Oczywiście zaskoczenie to jest trochę udawane, bo korporacja ta w latach 90-tych, nie tylko aktywnie współtworzyła nowy rodzaj przyrody, o którym tu mowa, ale też dla wielu najpełniej wyrażała jej istotę, stając się tym samym metaforą tego, czym jest korporacyjna kultura w ogóle.

Oprócz tysięcy subvertisingowych obrazów parafrazujących filozofie firmy Nike i ujawniających specyficzną moralność jej działań, można znaleźć również projekty bardziej rozbudowane takie jak Nikeground grupy 0100101110101101 ( polegający na podszyciu się w Wiedniu pod działy promocyjne firmy Nike, po to, by zaproponować mieszkańcom najważniejszych stolic świata, zmianę nazw głównych ulic i placów w ich miastach na Nikesquare, Nikestreet, Piazzanike, Plazanike czy też Nikestrasse), czy też Film Michaela Bluma zatytułowany My Sneakers, przedstawiający podróż artysty do Indonezji, gdzie zgodnie z metką zostały wytworzone, jego kupione w Paryżu buty Nike.

Warto dodać, iż Nike, jak każda natura nie tylko jednak irytuje przez swoją wszechobecność i narzucanie nam reguł, ale też inspiruje. Najlepszym przykładem jest tu pewnie wystawa prac ponad dwudziestu japońskich artystów, zainspirowanych przez słynny model nikeów spopularyzowanych w latach 80-tych przez Michaela Jordana, a zatytułowana White Dunk: The Evolution of an Icon.

Istotne we wszystkich tych działaniach (i to niezależnie od tego, czy Nike jest w nich przedmiotem krytyki, czy zachwytu), wydaje się być to, że nowa korporacyjna natura podlega w nich urefleksyjnieniu i że staje się przez to mniej naturalna, oczywista, obiektywna, a więc również bardziej podatna na zmiany i modyfikacje.

niedziela, 02 grudnia 2007, krajewskimarek

Polecane wpisy

  • Apologia prowizorki

      Przedmioty stawiają nam opór. Niekoniecznie dlatego, że są materialne i nieme, ale raczej dlatego, że są obiektywizacjami wiedzy, interakcji, wartości i

  • Sztuka konceptualna

      Jak poinformował ArtBazaar na aukcji ebay sprzedano za ponad 200 tysięcy funtów graffiti wykonane przez Banksy’ego na ścianie jednego z londyński

  • Dwie eksplozje

      Przeczytałem dziś o dwu eksplozjach. Pierwsza z nich, wybuch bomby atomowej w Karpatach, nie miała nigdy miejsca, ale była jak najbardziej realna. Po

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: , *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/04 23:02:36
polecam zabawy z korporacyjnymi symbolami tu www.illegal-art.org/print/index.html#consumer
-
Gość: Befana, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/08 03:05:02
Jeśli dobrze zrozumiałam odnosi się Pan, między innymi, do jednego z ciekawszych dla mnie pytań we współczesnej kulturze: pytania o granice i o możliwości ich przekraczania, o to co staje się „moje”, co staje się własnością „ja” w momencie zakupienia jakiegoś produktu, o to co chcę a co de facto mogę z daną „rzeczą” zrobić... najkrócej rzecz ujmując pytania o „aktywne przetwarzanie”. Kiedyś na potrzeby jakieś pracy nazwałam to zderzeniem Ministerstwa Magii z mieszkańcami Zakazanego Lasy [aluzja ewidentna, ale i praca dotyczyła prawy autorskich wokół świata HP].

Z tą chyba różnicą, że „uznani artyści”, czy też „ja” posiadające społeczny status artysty ma/wydaje się mieć znacznie większe prawa i możliwości do eksperymentów na tym polu niż „ja-każdy-konsument”. Ten drugi przypadek, mimo iż oficjalnie często banalizowany przez wielkie korporacje zdaje się budzić jeszcze większe spory i kontrowersje.

W jednej ze swoich prac Henry Jenkins, dla zilustrowania tej „aktywnej twórczości” czy też ”aktywnego odbioru” fanów przytoczył opowiadanie The Velveteen Rabbit w którym to zabawki ożywają tylko wtedy, gdy stają się aktywną częścią dziecięcego świata i wyobraźni. Z czasem, tytułowy królik, nie był już tak piękny jak w dniu zakupu, wyliniał, oklapły mu uszy, wypadło oko... to jednak co dla twórcy zabawek będzie dowodem wandalizmu,
dla innych może stanowić oznakę przywiązania i pełnego włączenia do życia. Na to też zwracał uwagę J. Lethem, nawiązując do koncepcji Jenkinsa, twierdził,
iż konsumpcyjne dobra nie stają się „rzeczywiste” dopóki nie zostaną „aktywnie przepracowane”. Powszechnie jednak oczekuje się od nas odbioru „pasywnego”, nieustannej, biernej konsumpcji nie zaś przetwarzania czy transformacji owych wydarzeń.

Te płynne granice zakazanego lasu obserwuję z rosnącym zainteresowaniem, cokolwiek by bowiem nie mówili „pasywność” zdecydowanie ustępuje „aktywności”, najczęściej niekontrolowanej, nieplanowanej, indywidualnej:

„Nie mówimy już o interaktywnych technologiach medialnych. Mówimy o kulturze uczestnictwa. Gdy porozmawiamy z twórcami reklam, producentami mediów, osobami zarządzającymi siecią, twórcami gier, fanami, graczami i Glogerami, powiedzą oni zgodnie, że konsument staje się coraz bardziej widoczny i ma coraz większy wpływ na tę nowo powstającą kulturę. […] Część z nich podchodzi do tych zmian z olbrzymim entuzjazmem, inni – z ogromnym lękiem. Żaden z nich nie twierdzi jednak, ze wie co będzie dalej. Warunki naszego uczestnictwa w kulturze konwergencji ciągle są przedmiotem dyskusji. Kształtuje je polityka rządów i sądowe wyroki, ale też decyzje podejmowane w korporacyjnych gabinetach i pokojach nastolatków”
[znowu Jenkins, tym razem z „Kultury konwergencji” s. VII]
-
2007/12/08 14:41:13
Dziękuję za komentarz- chodziło mi raczej o zwrócenie uwagi na naturalność kultury korporacyjnej, na jej współczesny status, który jest bardzo podobny do tego, który posiadał dawniej świat przyrodniczy. Nie chciałem eksponować problemu aktywności konsumenta, ale raczej fakt, iż sztuka portretuje dziś tak jak dawniej naturę, ale zmienił się desygnat tej ostatniej.
Na marginesie i w odniesieniu do aktywności konsumenckiej i procesów indywidualizacji polecam przede wszystkim klasyczny tekst Kopytoffa Kulturowa biografia rzeczy - utowarowienie jako proces, [w:] Badanie kultury. Elementy teorii antropologicznej, W-wa 2003 s.249-274
Pozdrawiam
-
Gość: Befana, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2007/12/08 17:14:28
Nie do końca chyba rozumiem co Pan rozumie pod pojęciem tej „naturalności” kultury konsumpcyjnej? Idzie o naturalność w znaczeniu czegoś codziennego/oczywistego, kultury konsumpcyjnej jako „naturalnego świata inspiracji” dla artysty/twórcy. Czy raczej „naturalność” w znaczeniu odwołania do świata przyrody? Może oba?
Swoją drogą chyba środowisko naturalne/przyroda, stały się już też towarem na sprzedaż?
-
2007/12/08 17:18:09
Chodzi o to, że kultura korporacyjna jest dla nas równie oczywista, naturalna, konieczna jak dawniej przyroda, że stanowi dziś ona podstawowe środowisko naszego życia.